Emocjonalna Autonomia
  • Strona główna
  • O mnie
  • Sklep
  • Newsletter
Dobrostan

Matka Niemożliwa

Katarzyna Kozak-Piskorska
23/05/2026
16 minut(y)

O sprzecznych przykazaniach,
mitach i cenie niemożliwego ideału

Zanim dziecko się urodzi, matka już istnieje – w wyobraźni zbiorowej, w oczekiwaniach rodziny, w algorytmach Instagrama, w teologii, w podręcznikach psychologii. Istnieje jako projekt. Jako zobowiązanie. Jako kobieta, która powinna.

Powinna być obecna, ale nie przesadnie. Czuła, ale nie słaba. Karmiąca piersią, ale dyskretnie. Pracować, ale nie zaniedbywać. Dbać o siebie, ale nie myśleć najpierw o sobie. Wyglądać dobrze, ale nie być próżna. Mieć granice, ale zawsze być dostępna.

Ten artykuł jest o tym, skąd biorą się te sprzeczne przykazania – i dlaczego tak wiele kobiet żyje pod ich ciężarem, nie wiedząc nawet, że to nie ich wina, że nie potrafią im sprostać. Bo sprostać się nie da. Zostały zaprojektowane tak, żeby być niemożliwe.


Część I. Wyparta połowa – o ciemnym archetypie matki

Mitologia – grecka, hinduska, egipska, słowiańska – nie stworzyła jednego archetypu matki. Stworzyła dwa, a potem uznała, że jeden z nich musi zniknąć.

Magna Mater, Wielka Matka – to bogini pierwotna, hojna i żywicielska. Demeter, Izyda, Matka Ziemia. W tej postaci kobieta jest dobra, dopóki daje. Jej rolą jest nieprzerywane dawanie – życia, mleka, ciepła, opieki, siebie. Ale ta sama mitologia zawiera jej „ciemne” odbicie. Kali, hinduska bogini śmierci i transformacji. Hekate porusza się w nocy i zna tajemnice podziemia. Meduza, Lilith, Czarna Madonna – wszystkie są formami matczynej mocy, których nie sposób okiełznać. W swoich pracach nad archetypem Wielkiej Matki Carl Gustav Jung wskazał, że psychika ludzka zawiera równocześnie obraz matki opiekuńczej i matki pochłaniającej – i że obie są konieczne dla psychologicznej pełni.¹

Problem polega na tym, że kultura zawęziła akceptowalną kobiecość do jednej z tych połówek. Matka powinna być Demeter, nie Kali. Jasna, nie ciemna. Maryja, nie Lilith. A tam, gdzie Maryja jest niedościgłym ideałem, jej biblijnym anty-wzorcem jest Ewa – kobieta, która wybrała wiedzę i własne pragnienie, i za to obarczona została winą za całe ludzkie cierpienie. Macierzyństwo Ewy to kara: „W bólu będziesz rodziła dzieci” (Rdz 3,16). Macierzyństwo Maryi to ofiara: Stabat Mater dolorosa – stojąca w bólu, milcząca, bez żądań.² Kobieta jest albo dobra i poświęcona, albo zepsuta i egoistyczna. Trzeciej drogi nie ma.

Co dzieje się z tą wypartą połową? Zostaje zepchnięta do nieświadomości – indywidualnej i zbiorowej. Matka, która odczuwa gniew, która ma własne potrzeby, która czasem nie chce być dostępna – nie pasuje do żadnego z dwóch biegunów. Jeśli jest za bardzo jak Maryja, traci kontakt z własną siłą i granicami. Jeśli pozwala sobie na ciemność Kali – na granice, złość, pragnienie przestrzeni dla siebie – czuje się jak Ewa: winna, niewystarczająca, zepsuta.

Właśnie na tym polega pułapka. Nie na tym, że matki są zbyt słabe, by sprostać oczekiwaniom. Na tym, że oczekiwania są zbudowane na amputacji połowy ludzkiego doświadczenia.


Część II. Jak wychowywano dzieci przez tysiąclecia

Żeby zrozumieć, jak bardzo współczesne oczekiwania wobec matek są historyczną anomalią, trzeba cofnąć się w czasie.

Przez znakomitą większość istnienia naszego gatunku matka nigdy nie była sama. Homo sapiens jest, jak wykazała antropolożka Sarah Blaffer Hrdy w przełomowej pracy Mother Nature, gatunkiem alloparentalnym – dzieci były wychowywane wspólnie przez sieć dorosłych opiekunów: babcie, ciotki, starsze rodzeństwo, sąsiadki, inne kobiety z grupy.³ Matka karmiła piersią, ale nie musiała być jedyną osobą, która nosi, uspokaja, bawi się i pilnuje. Wspólne wychowanie nie było wyrazem słabości ani braku miłości do dziecka – było biologicznie wbudowaną normą naszego gatunku.

Hrdy stawia tezę, że właśnie ta kooperatywna struktura opieki ukształtowała specyfikę ludzkiego niemowlęcia: jest wyjątkowo zależne, wyjątkowo długo dojrzewające, ale też wyjątkowo zdolne do nawiązywania więzi z wieloma opiekunami. Ludzkie dziecko nie jest „zaprojektowane” wyłącznie na jedną matkę. Jest zaprojektowane na wioskę.

Potwierdzają to dane etnograficzne z tradycyjnych społeczności na całym świecie. W kulturach łowiecko-zbierackich – które przez dziesiątki tysięcy lat były dominującym modelem organizacji ludzkiego życia – dzieci spędzają lwią część dnia w kontakcie cielesnym: noszone, karmione na żądanie, śpiące w pobliżu dorosłych. Ale opieka jest rozłożona. Mężczyźni także noszą niemowlęta. Starsze dzieci bawią się z młodszymi. Babcie są kluczowymi opiekunkami – antropolożka Kristen Hawkes w swojej słynnej „hipotezie babci” wykazała, że długość życia kobiet po menopauzie jest ewolucyjnie związana właśnie z rolą, jaką odgrywały w wychowaniu wnuków, odciążając matki.⁴

Przez większość historii pisanej – feudalizm, preindustrialną Europę – dzieci również nie były wychowywane według modelu „jedno dziecko, jedna matka, jedno mieszkanie”. W gospodarstwach chłopskich dzieci uczestniczyły w życiu dorosłych od najmłodszych lat. W rodzinach rzemieślniczych mieszkania i warsztaty były nierozdzielne. Wśród klas wyższych niemowlęta oddawane były mamkom, a wychowanie dzieci rozłożone między guwernantki, służbę i rodzinę rozszerzoną. Ideał czułej, psychologicznie wyrafinowanej, stale obecnej matki – jako jedynego i centralnego opiekuna – jest wynalazkiem stosunkowo nowym.

Historyczka Elisabeth Badinter w kontrowersyjnej, ale ważnej pracy L’Amour en plus (Miłość dodatkowa) śledzi ten moment przełomu.⁵ Pokazuje, że w XVIII-wiecznej Francji dzieci masowo wysyłano na wychowanie do mamek na wieś – nie dlatego, że matki były pozbawione uczuć, ale dlatego, że taka była norma i struktura społeczna. Romantyzm i XIX-wieczna ideologia „anioła domowego” (Angel in the House) – ideał kobiety jako czułej, poświęconej strażniczki domowego ogniska – jest historycznym projektem, nie odwiecznym prawem natury.


Część III. Teoria kontinuum – dziecko, które podąża za dorosłym

W 1975 roku Jean Liedloff opublikowała „W głębi kontinuum”. Liedloff spędziła ponad dwa i pół roku z ludem Ye’kuana w dżungli wenezuelskiej. Obserwowała codzienne życie, w którym dzieci były włączone w rytm dorosłości – nie odwrotnie. Kobiety Ye’kuana pracowały, gotowały, nosiły wodę, rozmawiały. Przy okazji – i to dosłownie: przy okazji własnego życia – nosiły przy ciele niemowlęta, karmiły je, reagowały na ich potrzeby. Dzieci były obecne w świecie dorosłych, przyglądały się mu, wchłaniały go przez obserwację i uczestnictwo. Nikt nie siadał na podłodze, żeby bawić się klockami. Nikt nie rezygnował z własnych zajęć, żeby „stymulować rozwój” dziecka. Dzieci uczyły się przez bycie przy dorosłych, nie przez dorosłych skupionych wyłącznie na nich.⁶

To jest serce teorii kontinuum – i jest ono dokładnie odwrotne do tego, co współczesna kultura rozumie jako „świadome rodzicielstwo”. Liedloff nie opisywała matki poświęconej dziecku. Opisywała matkę żyjącą własnym życiem, w którym dziecko naturalnie uczestniczy. Liedloff opisała coś, co można nazwać organicznym uczeniem się przez podążanie: dzieci obserwują dorosłych zajętych prawdziwymi czynnościami i same stopniowo, bez instrukcji, wchodzą w te czynności. Uczą się przez naśladownictwo i obecność, nie przez pedagogiczne programy i „czas spędzany razem”. Tymczasem kultura zachodnia poszła dokładnie w przeciwnym kierunku.


Część IV. Intensywne macierzyństwo – nowoczesna ideologia

W 1994 roku Sharon Hays ukuła pojęcie intensive mothering – intensywnego macierzyństwa – i opisała nim zestaw norm, które zdefiniowały „dobrą matkę” w kulturze późnokapitalistycznej.⁷ Matka powinna być głównym i niezastąpionym opiekunem. Wychowanie powinno być dzieciocentryczne – podporządkowane potrzebom i rozwojowi dziecka. Opieka wymaga nieustannych nakładów czasu, energii i ekspertyzy. Matka powinna śledzić badania, doskonalić metody, nieustannie się rozwijać jako rodzic.

Zestawienie z Liedloff natychmiast odsłania paradoks. Tam, gdzie Ye’kuana dziecko podążało za rytmem życia dorosłych – współczesna ideologia stawia dorosłego, który podporządkowuje swój rytm dziecku. Tam, gdzie Liedloff opisywała naukę przez obserwację i obecność – intensywne macierzyństwo zastępuje ją aktywną stymulacją, zaplanowanymi aktywnościami, „wartościowym spędzaniem czasu razem”. Tam, gdzie naturalne uczenie się dzieje się przy okazji życia – intensywne macierzyństwo czyni z niego cel sam w sobie, wymagający pełnego poświęcenia.

Dzieciocentryzm intensywnego macierzyństwa nie jest wyrazem troski o dzieci. Jest ideologią – i, jak każda ideologia, funkcjonuje poprzez naturalizowanie własnych założeń. Te normy są przedstawiane jako oczywiste, biologicznie uwarunkowane, po prostu „to, co robi dobra matka” – podczas gdy są historycznie nowe, kulturowo specyficzne i, co kluczowe, ekonomicznie uwarunkowane. Hays wskazuje na paradoks: ten sam system kapitalistyczny, który wyciągnął kobiety na rynek pracy, jednocześnie podniósł poprzeczkę oczekiwań macierzyńskich do poziomu nieosiągalnego dla kogokolwiek pracującego zawodowo. Efektem jest chroniczne poczucie winy – nieważne, co wybierzesz, i tak coś zaniedbasz.


Część V. Kto nadzoruje matkę – anatomia kontroli

Systemy oczekiwań nie istnieją w próżni. Są egzekwowane – przez instytucje, przez środowisko, przez inne kobiety, i coraz częściej przez algorytm.

System medyczny od momentu ciąży obejmuje kobietę gęstą siecią protokołów, zaleceń i kontroli. Wiele z nich jest medycznie uzasadnionych. Ale towarzyszący ton – paternalistyczny, normalizujący, oceniający – często odbiera kobiecie sprawczość nad własnym ciałem. Adrienne Rich w klasycznej pracy Of Woman Born opisała medykalizację macierzyństwa jako jeden z kluczowych mechanizmów, przez które kobiety tracą podmiotowość wobec własnego porodu i ciała.⁸ Kiedy wiedza o porodzie, o karmieniu, o śnie niemowlęcia zostaje zdefiniowana jako domena ekspertów – matka przestaje ufać sobie. Zostaje klientką systemu, który wie lepiej.

Rodzina rozszerzona przekazuje normy przez komentarze, pytania i porównania – może i bez złych intencji, za to z pełną skutecznością. „Moje dzieci jadły wszystko i nic im nie było.” „Jak tak nosisz, to rozpuścisz.” „Mój syn spał we własnym łóżeczku od pierwszego tygodnia.” Każde takie zdanie brzmi niewinnie. Skumulowany efekt – poczucie, że robisz wszystko źle – jest systemowy.

Inne matki – i słowo, które je karze. W polskim internecie funkcjonuje termin madka – celowo zniekształcone słowo „matka”, zapisane tak, żeby sugerować brak ogłady. W memach i komentarzach „madka” to matka roszczeniowa, agresywna, przekonana o wyjątkowości swojego dziecka, domagająca się ulg i specjalnego traktowania, ignorująca granice innych – antyintelektualna, emocjonalnie chaotyczna, zajmująca za dużo miejsca.

Warto się przy tym słowie zatrzymać – nie dlatego, że opisywane nim zachowania nie istnieją, ale dlatego, co ono robi kulturowo. „Madka” to narzędzie stygmatyzacji matki, która jest widoczna. Która ma potrzeby i je artykułuje. Która egzekwuje przestrzeń dla siebie i dla dziecka w środowisku, które tej przestrzeni jej nie przyznało. Ortografia celowo ją poniża – litera zniekształcona sugeruje niską klasę, brak wykształcenia, histerię.

Mechanizm jest precyzyjny: z jednej strony matka jest niewidzialna (jej praca nie jest liczona, jej wyczerpanie nieistotne), z drugiej – gdy staje się widoczna i głośna – zostaje ośmieszona. Nie ma dla niej dobrej pozycji. Termin funkcjonuje jako kara za przekraczanie granic niewidzialności, które kultura matce wyznaczyła.⁹

Algorytm domyka system. Social media tworzą środowisko stałego porównania społecznego, w którym matki widzą cudze sukcesy, ukrywają własne porażki i mierzą swoje wewnętrzne doświadczenie cudzym zewnętrzem.¹⁰ Estetyka macierzyństwa na Instagramie – białe lny, drewniane zabawki, organiczne jedzenie – jest projektem klasy, ubranym w język troski o dziecko. Wymaga zasobów: czasu, pieniędzy, wiedzy o trendach. I jest nieosiągalna dla zdecydowanej większości matek – ale nadaje ton temu, czym „dobre macierzyństwo” powinno być.


Część VI. Sprzeczne przykazania – system bez wyjścia

Bądź dostępna, ale nie zatracaj siebie. Matka powinna być emocjonalnie obecna, ciepła i responsywna – a jednocześnie współczesna psychologia mówi jej: dbaj o siebie, masz własne potrzeby, wyznaczaj granice. Obie narracje są prawdziwe. Ale nikt nie mówi, jak mają współistnieć o 3 w nocy, kiedy dziecko płacze, a Ty nie spałaś od czterech dni.

Pracuj, ale nie zaniedbuj. Badania konsekwentnie pokazują, że dzieci matek pracujących rozwijają się porównywalnie dobrze – a córki matek aktywnych zawodowo mają silniejszą tożsamość i wyższe aspiracje.¹¹ Mimo to pracująca matka zmaga się z kulturowym podejrzeniem o zaniedbanie. Natomiast matka, która zostaje w domu – słyszy: „I co, tak tylko siedzisz?”

Karm piersią, ale dyskretnie. Karmienie piersią jest promowane jako jedyne właściwe – i jednocześnie karmienie piersią w miejscach publicznych wciąż bywa problemem. Ciało matki ma służyć dziecku, ale nie być widoczne.

Bądź ciepła, ale nie kontrolująca. „Matka-helikopter” to jedno z najbardziej pejoratywnych określeń we współczesnym języku wychowawczym. Za dużo troski – niszczy. Za mało – też niszczy. Granica jest arbitralna i zmienia się w zależności od rozmówcy.

Wróć do formy, ale nie bądź próżna. Po ciąży ciało matki staje się terenem publicznej oceny. Celebrytki, które po tygodniu prezentują płaski brzuch, stają się normą. Ale przecież mama „powinna” skupić się na dziecku, nie na wyglądzie.


Część VII. Cena niemożliwości – wypalenie i cicha utrata siebie

Kiedy mamy już tę mapę – archetypową, historyczną, ideologiczną, algorytmiczną – możemy zapytać o koszt.

Depresja poporodowa dotyka od 10 do 20% matek, a szacunki dla łagodniejszych stanów – chronicznego wyczerpania, stanów lękowych, „baby blues” – są znacznie wyższe.¹² Badaczki takie jak Paula Nicolson wskazują, że depresja poporodowa jest często diagnozowana jako problem indywidualny (zaburzenie biochemiczne), podczas gdy jej korzenie są głęboko społeczne: izolacja, brak wsparcia, zderzenie oczekiwań z rzeczywistością.¹³

Termin matrescence – ukuty przez antropolożkę Danę Raphael i spopularyzowany przez psycholożkę Aurorę Harville – opisuje psychologiczny i neurologiczny proces stawania się matką jako głęboką transformację tożsamości, analogiczną do adolescencji.¹⁴ Mózg matki zmienia się strukturalnie, tożsamość przechodzi przez kryzys, dotychczasowe „ja” musi zostać zrekonfigurowane. O tej transformacji kultura prawie nie mówi. Dużo za to mówi o szczęściu macierzyństwa. Rozbieżność między tym, co kobieta powinna czuć, a tym, co czuje – sama w sobie jest źródłem cierpienia.

Arlie Hochschild opisując emotional labor – pracę emocjonalną – wskazała, że matki wykonują nieproporcjonalnie dużą ilość niewidzialnej pracy w rodzinie: zarządzają nastrojami innych, monitorują stany emocjonalne dzieci i partnerów, łagodzą konflikty, pamiętają o wszystkim.¹⁵ Ta praca jest niewidoczna, bo nie generuje produktów materialnych. Według danych ONZ kobiety wykonują globalnie 75% nieodpłatnej pracy opiekuńczej.¹⁶ Matka niemożliwa to również matka niewidzialna – w sensie dosłownym: jej praca istnieje poza rachunkami ekonomicznymi.


Część VIII. Ku matce, która jest – wizja alternatywna

Co z tym wszystkim zrobić? Nie mam odpowiedzi, która zmieści się w pięciu krokach. Ale mam kilka myśli o tym, jak mogłoby wyglądać macierzyństwo, gdybyśmy zbudowali wokół niego inne struktury.

Przywrócenie wioski. Hrdy, Liedloff, Narvaez – wszystkie mówią to samo: matka nie jest gatunkowo zaprojektowana do samotnego wychowywania dzieci. Izolacja rodziny nuklearnej jest historycznym ewenementem, nie normą biologiczną. Odbudowanie sieci wsparcia – realnego, nie instagramowego – jest krokiem fundamentalnym. Sąsiadki, które przychodzą z jedzeniem. Rodziny, które naprawdę dzielą opiekę. Systemy społeczne – urlopy ojcowskie, publiczne żłobki, wsparcie dla rodzin – które traktują wychowanie dzieci jako zadanie wspólnoty, nie wyłącznie matki.

Integracja ciemnej połowy. Jung pisał, że to, czego nie zintegrujemy świadomie, powróci jako los. Matka, która nie ma prawa do gniewu, zmęczenia, ambiwalencji i własnych potrzeb – nie przestaje ich odczuwać. Wypiera je. I płaci za to cenę w postaci wyczerpania, depresji, utraty kontaktu z sobą. Kultura, która zrobi miejsce dla pełnego, nieocenzurowanego doświadczenia matczynego – włącznie z tym, że macierzyństwo bywa trudne, przytłaczające i dezorientujące – jest kulturą, która naprawdę troszczy się o matki, nie tylko o wizerunek macierzyństwa.

Responsywność bez perfekcjonizmu. Winnicott pisał o „wystarczająco dobrej matce”: dziecko nie potrzebuje matki doskonałej, potrzebuje matki obecnej i prawdziwej.¹⁷ Matki, która reaguje – nie zawsze natychmiast, nie zawsze idealnie, ale reaguje. Matki, która nie udaje, że jest kimś innym niż jest. Tej matki – ze zmęczonymi oczami, nieudanym obiadem i płaczem za zamkniętymi drzwiami – dzieci nie pamiętają jako „złej”. Pamiętają ją jako ludzką.

Demitologizacja i historyzacja. Wzorce, które odczuwamy jako „odwieczne” – mają raptem sto, dwieście lat. Maryja jako dominujący wzorzec kobiecości w Polsce wzmocnił się szczególnie w XIX wieku, podczas zaborów, kiedy Kościół i naród potrzebowały figury kobiety jako strażniczki tożsamości.¹⁸ Intensywne macierzyństwo jest produktem późnokapitalistycznej klasy średniej lat 80. ubiegłego wieku. To nie są prawa natury – to są konstrukty, które można rozbroić, jeśli je nazwiemy.

Zniesienie pionowej hierarchii „dobrej matki”. Zamiast systemu, w którym matka jest oceniana – przez system medyczny, przez media, przez inne matki, przez siebie – i zawsze wypada niewystarczająco, potrzebujemy kultury, w której macierzyństwo jest doświadczeniem złożonym i niepodlegającym rankingowi. Karmisz piersią albo nie. Śpisz razem albo osobno. Pracujesz albo nie. Wszystkie te wybory mogą być dobre – w zależności od kobiety, dziecka, kontekstu, zasobów. System, który stawia jedną odpowiedź jako jedyną właściwą, nie służy dzieciom. Służy kontroli.


Epilog: matka, która żyje

Archetyp Kali jest tak samo prawdziwy jak archetyp Demeter. Ciemna matka – wyczerpana, gniewna, potrzebująca przestrzeni, nieobecna myślami, płacząca w łazience – nie jest złą matką. Jest matką, która żyje.

Adrienne Rich pisała: „Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć historię macierzyństwa, która powie prawdę.” Prawda obejmuje miłość i wyczerpanie. Radość i frustrację. Bliskość i pragnienie ucieczki. Macierzyństwo nie jest jednym uczuciem – jest całą orkiestrą, grającą często na przemian, czasem jednocześnie, rzadko zgodnie.

Pierwszym krokiem ku wolności jest nazwanie rzeczy po imieniu: poczucie bycia „niewystarczającą matką” nie jest dowodem Twojego osobistego niepowodzenia. Jest naturalną odpowiedzią na system zbudowany tak, by niemożliwości nie dało się odróżnić od normy.

Drugiego kroku nie można zrobić samej. I właśnie to – że potrzebujesz wioski, żeby go zrobić – jest najstarszą prawdą o macierzyństwie. Tą, którą zakopano najgłębiej.


Przypisy

¹ Jung, C. G. (1938). Psychological Aspects of the Mother Archetype. W: The Archetypes and the Collective Unconscious. CW 9i, Princeton University Press.

² Warner, M. (1976). Alone of All Her Sex: The Myth and the Cult of the Virgin Mary. Alfred A. Knopf; Daly, M. (1978). Gyn/Ecology: The Metaethics of Radical Feminism. Beacon Press.

³ Hrdy, S. B. (1999). Mother Nature: A History of Mothers, Infants, and Natural Selection. Pantheon Books.

⁴ Hawkes, K., et al. (1998). Grandmothering, menopause, and the evolution of human life histories. Proceedings of the National Academy of Sciences, 95(3), 1336–1339.

⁵ Badinter, E. (1980). L’Amour en plus. Histoire de l’amour maternel. Flammarion. [Wyd. pol.: Historia miłości macierzyńskiej, Volumen, 1998]

⁶ Liedloff, J. (1975). The Continuum Concept. Penguin Books. [Wyd. pol.: Koncepcja kontinuum, Mamania, 2012]

⁷ Hays, S. (1996). The Cultural Contradictions of Motherhood. Yale University Press.

⁸ Rich, A. (1976). Of Woman Born: Motherhood as Experience and Institution. W. W. Norton & Company.

⁹ Solórzano, D. G., & Yosso, T. J. (2001). Critical race and LatCrit theory and method: Counter-storytelling. Qualitative Studies in Education, 14(4); por. też: Shirani, F., et al. (2012). Why aren’t you breastfeeding? How mothers face infant feeding pressure. Feminism & Psychology, 22(4).

¹⁰ Vogel, E. A., et al. (2014). Social comparison, social media, and self-evaluation. Psychology of Popular Media Culture, 3(4), 206–222; Duffy, B. E. (2017). Not Getting Paid to Do What You Love. Yale University Press.

¹¹ McGinn, K. L., et al. (2019). Learning from Mum: Cross-National Evidence Linking Maternal Employment and Adult Children’s Outcomes. Work, Employment and Society, 33(3).

¹² Gavin, N. I., et al. (2005). Perinatal depression: a systematic review of prevalence and incidence. Obstetrics & Gynecology, 106(5).

¹³ Nicolson, P. (1998). Post-Natal Depression: Psychology, Science and the Transition to Motherhood. Routledge.

¹⁴ Raphael, D. (1973). The Tender Gift: Breastfeeding. Prentice Hall; Harville, A. (2019). Matrescence. Scribner.

¹⁵ Hochschild, A. R. (1983). The Managed Heart: Commercialization of Human Feeling. University of California Press; Hochschild, A. R., & Machung, A. (1989). The Second Shift. Viking.

¹⁶ UN Women (2020). Progress on the Sustainable Development Goals: The Gender Snapshot 2020.

¹⁷ Winnicott, D. W. (1953). Transitional Objects and Transitional Phenomena. International Journal of Psycho-Analysis, 34.

¹⁸ Mrozek-Dumanowska, K. (2007). Kult maryjny a tożsamość narodowa Polaków. W: Religia i Kościół w społeczeństwie demokratycznym. UAM.

Udostępnij
2
Poprzedni post Czym jest matrescencja? Następny post Ukryte koszty bycia kobietą
Autor

Katarzyna Kozak-Piskorska

Certyfikowany Coach Zdrowia i Dobrostanu. Wspieram Kobiety w drodze do Emocjonalnej Autonomii – życia, w którym wybierają siebie i swoją sprawczość.

Skontaktuj się

Może Ci się spodobać

Dobrostan
Jak dbać o mitochondria?
07/10/2021
Dobrostan
Jak wzrastać z hormonem wzrostu?
07/07/2021
Jak zwiększyć odporność
Dobrostan
Zwiększ odporność (nie)jedzeniem
07/04/2020
Dobrostan
Rezyliencja – jak budować wewnętrzną moc
03/12/2020
Dobrostan
7 kroków do długowieczności
09/02/2022
Dobrostan
Co robią Twoje mięśnie?
30/09/2021

Produkty

  • Kobieca ścieżka samopoznania Kobieca ścieżka samopoznania 111,00 zł
  • Autonomia Mamy i Dziecka Autonomia Mamy i Dziecka 333,00 zł
  • Narodziny matki Narodziny matki 333,00 zł

Więcej o mnie

  • Certyfikaty
  • Publikacje

Newsletter

Bądźmy w kontakcie

Zapisując się do newslettera, otrzymasz darmowego e-booka poświęconego produktywności, czyli odzyskiwaniu czasu na rozwój, relacje i profilaktykę zdrowia, a także kod rabatowy 10% na wszystkie produkty:

Wybrane

Dobrostan

Matka Niemożliwa

Katarzyna Kozak-Piskorska
23/05/2026
Dobrostan

Czym jest matrescencja?

Katarzyna Kozak-Piskorska
13/05/2026
Dobrostan

Letnia relacja

Katarzyna Kozak-Piskorska
29/04/2026
Dobrostan

Chłopcy, którzy nienawidzą kobiet

Katarzyna Kozak-Piskorska
20/04/2026
Kolekcja wiosna / lato 2026 🌸 Jestem gotowa. A Ty? Kolekcja wiosna / lato 2026 🌸 Jestem gotowa. A Ty? 🫶
Emocjonalna Autonomia
  • Email
  • Facebook
  • Youtube
  • Instagram
  • Polityka prywatności
  • Regulamin sklepu

Copyright © 2026 Emocjonalna Autonomia. All rights reserved.

Emocjonalna Autonomia

Tagi

dzieci długowieczność kobiecość koherencja mindfulness odporność odżywianie sen suplementy umysł wdzięczność